|
Jakże inaczej brzmi dziś wiersz J. Tuwima, "Zmęczony burz szaleństwem", którym Krzysztof wielokrotnie rozpoczynał spektakl poetycki Strofy dla ciebie.
Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,
Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszy
I kogoś, kto zrozumie mój żal nienazwany,
Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy.
Kogoś, kto jasną duszą życie mi przepoi,
I żebym w spokoju bożym wypoczął po męce,
Kogoś, kto rozszalałe serce uspokoi,
Kładąc na moje oczy miłosierne ręce.
Idę po szczęście moje. Po ciszę. Do kogo?
Którędy? Ach jak ślepiec, zwyczajnie przed siebie,
I wiem, że zawsze trafię którą pójdę drogą,
Bo wszystkie drogi moje prowadzą do Ciebie
Wiadomość o odejściu Krzysztofa dotknęła chyba wszystkich. Chyba każdy, kto znał Krzysztofa, nawet tylko jako artystę, odczuł ten fakt jako dotykający go osobiście.
I choć wszyscy wiedzieliśmy o jego wieloletniej walce z chorobą, a ON sam oswajał nas z tym co nieuniknione, to jednak ta wiadomość tak mocno nas dotknęła.
Poznałam Go przed laty, jako nastolatka zachwycona spektaklem "Wacława dzieje" Goszczyńskiego w Teatrze Narodowym, gdy pobiegłam za kulisy po autograf.
Wiele lat później, gdy nasze drogi skrzyżowały się zawodowo śmieliśmy z tamtego wpisu brzmiącego "Po Wacławie - Krzysztof Kolberger, Krzysztof śmiał się, pytając: "a kto po Krzysztofie? Byłam jego fanką od początku jego kariery.. Wielokrotnie oglądane Wacława Dzieje, Miesiąc na wsi, Dziady, niezapomniane telewizyjne spektakle Romeo i Julia, czy Mazepa. I oczywiście Strofy dla Ciebie, dla których nie tylko ja zabierałam radio na plażę, aby w samo południe posłuchać poezji i JEGO głosu.
Po latach miałam szansę pracować z Krzysztofem, zapraszając Go do dwóch moich projektów. Nagrania płyty i spektaklu Strofy dla Ciebie, z najpiękniejszą poezją miłosną ilustrowaną muzyką Janusza Strobla. Pamiętam nasze rozmowy o poezji i uczuciach. Ten spektakl pokazywaliśmy w całej Polsce. Miałam okazję poznać go dobrze i obserwować w podróży , na scenie i podczas spotkań z widzami po spektaklach. Partnerką poetycką w projekcie była Anna Romantowska, jego była żona. Patrząc na ciepłe relacje miedzy byłymi małżonkami można tylko pomarzyć, aby Ci którym nie po drodze w małżeństwie potrafili tak pięknie się odnosić do siebie po rozstaniu. Krzysztof potrafił się tak pięknie przyjaźnić.
Drugim projektem, przy którym wspólnie pracowaliśmy była płyta i spektakl poetycko-muzyczny Wielka Pani z poezją Karola Wojtyły i muzyką Janusza Strobla. Pracowaliśmy w ogromnym skupieniu starając się sprostać wyzwaniu jaką była poezja największego Polaka naszych czasów. Krzysztof potrafił zafascynować swoimi interpretacjami poezji w wymiarze ludzkim i duchowym. Wielokrotnie mieliśmy szansę na rozmowy nad relacją człowieka z "Nadprzyrodzonym".
Krzysztof wielokrotnie w swym życiu zawodowym dotykał tego problemu. Zanim odczytał Testament naszego Ojca Świętego - był zbuntowanym przeciw Bogu Konradem w III części Dziadów, czy Wacławem. Pamiętam jak mówił , że podczas prób do sztuki "Wacława Dzieje" kiedy zgodnie z zapisem scenariusza miał zdjąć krucyfiks ze ściany i rzucić go na ziemię. Krzysztof w tamtych czasach nie uważał się za szczególnie religijnego, jednak kiedy zdjął krzyż ze ściany nie potrafił go rzucić, i tak zamarł przez moment co Adam Hanuszkiewicz uznał za "naturalne" zachowanie i które oddaje rozterki i wątpliwości (polskiej) duszy. Późniejsza duchowość, czy wręcz religijność Krzysztofa, z którą się nie obnosił, nabierała z czasem dla niego coraz większego znaczenia. Ale ona również wydawała się tak bardzo naturalna. Krzysztof stał się nie tylko wspaniałym interpretatorem testamentu Jana Pawła II, ale i kontynuatorem przesłania Ojca Świętego pokazując jak z wielką pokorą można przyjąć wyrok i jak godnie godzić się ze śmiercią. Nigdy nie obnosił się ze swą chorobą, on z nią p prostu żył, pokazując wszystkim pogodną twarz i dając słowa otuchy innym cierpiącym. Bo Krzysztof w swojej codziennej naturalności był zwyczajnie - zwyczajny, a jednocześnie tak bardo niezwykły. Należy do tych których braku nie da się nie zauważyć.
Pozostają w sercu wszystkie słowa, które w Jego interpretacji nabierały szczególnego znaczenia.
Nocy tej przypływ bił o wybrzeże
zagniewanymi falami
byliśmy prości, byliśmy szczerzy
Byliśmy smutni i sami.
Słowa miłości słowa rozpaczy
Zdławiła noc głuchoniema.
Kochać to znaczy dotknąć zobaczyć
A Ciebie nie ma, nie ma..
Anna Łasica
|
|